Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

„Błędny Krąg” – Mike Carey




Błędny Krąg” – Mike Carey
Felix Castor” – tom 2

     Witajcie, witajcie! Oto i druga część tej jakże wybornej serii o egzorcyście, tytułowym Feliksie Castorze! I od razu rzeknę wam, iż to dzieło jest równie, a nawet i bardziej, wciągające jak poprzednia część!
     Ale, przejdźmy do konkretów: nasz ulubiony (zaraz, oczywiście, po Wędrowyczu J) egzorcysta znów pakuje się w kłopoty. I to nie byle jakie. Zostaje wynajęty w sprawie odnalezienia pewnej dziewczynki. I pewnie w tym momencie wielu z was by wykrzyknęło: a jaka w tym robota dla egzorcysty? Czy nie lepiej zgłosić to na policję? Otóż nie, jako że… Abigail (bo tak się ona nazywa) jest martwa już od paru lat…           Och, oczywiście nie może w tej opowieści zabraknąć Asmodeusza w ciele Rafaela Ditko, egzorcystki Juliet (czy raczej Ajulutsikael – sukkuba, który niemal zabił Felixa w poprzedniej części), Ojca Gwilliama z Anathemata i… oficjalnego Kościoła Satanistycznego!
     Cóż mogę rzec… Iście warto przeczytać ów wolumin, choćby i po to, by pośmiać się z paranoi Nicky’ego albo ironicznych uwag Felixa. Tak czy inaczej, polecam „Błędny Krąg” gorąco!

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 17 marca 2013

„Mój Własny Diabeł” – Mike Carey




Mój Własny Diabeł” – Mike Carey
Felix Castor” – tom 1

     Witajcie, witajcie! Zapraszam was w podróż, prosto z odległego świata Midgaard, do nieco bliższego Londynu. Londynu w świecie… nieco alternatywnym. W świecie, w którym duchy zmarłych zaczęły masowo wstawać z grobów. Świecie, w którym egzorcyści są potrzebni. I właśnie o egzorcyście jest ta historia. Poznajcie go: oto Felix Castor.
     Co nieco o tle paranormalnym: otóż kiedyś zdarzały się przypadki powrotu zmarłych jako duchów – strzępków osobowości i uczuć martwych, często nawiedzających miejsce śmierci, bądź miejsce, z którym związane były jakimiś silnymi uczuciami. Nie było to jednak częste zjawisko, więc i zawód egzorcysty nie był aż tak popularny. Jednakże kilka lat temu nastąpił przełom i ludzie zaczeli masowo wstawać z grobów. Oprócz duchów pojawiły się także zombie – duchy, które zajęły własne, martwe ciało – oraz loup-garou, czyli ogólnie rzecz biorąc wilkołaki – duchy, które przejęły ciała zwierząt, by potem „przemodelować” je na odpowiadające swoim własnym pragnieniom. I właśnie przez to nagle potrzeba na egzorcystów stała się nagląca.
     Podobnie egzorcyści, a przynajmniej kandydaci na nich, byli zawsze – ludzie, potrafiący widzieć duchy, odbierający ich obecność swego rodzaju „szóstym zmysłem”. A także odsyłac je. Każdy egzorcysta ma własny sposób, by to robić – na przykład pan Castor, by odesłać ducha, opisuje go jako… melodię. Na flecie prostym Sweetone w tonacji D, dokładniej rzecz biorąc.
     Ale, ale, przejdźmy już do fabuły! Otóż Felix Castor boryka się ze sporymi kłopotami finansowymi. Gotów jest nawet zacząć zajmować się sztuczkami na przyjęciach dla dzieci, gdy nagle dostaje zlecenie. Niejaki Jeffrey Peele, główny administrator Archiwum Bonningtona. Nasz bohater, jak już wspomniałem rozpaczliwie potrzebujący pieniędzy, od razu jedzie tam, by wykonać wstępne rozpoznanie. I okazuje się, że wyczucie tego ducha nie jest aż tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Sam Felix zaś przypadkiem wplątuje się w aferę dużo mroczniejszą niż myślał…
     „Mój Własny Diabeł” to dobra książka. Nawet bardzo. Napisana jest w pierwszej osobie, „z oczu” naszego bohatera, co, według mnie, sprawdza się znakomicie. Dodatkowo powieść wypełniona jest humorem – może trochę czarnym, ale pasuje do klimatu. :) 
   Ogólnie rzecz biorąc, polecam wam tą książkę bardzo gorąco

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 2 grudnia 2012

„Smocze Gniazdo” – Romuald Pawlak




Smocze Gniazdo” – Romuald Pawlak
Pogodnik trzecie kategorii” – tom 3

     Witajcie, witajcie! Nieee, na kolejną część „Pieśni Lodu i Ognia” znów będziecie musieli trochę poczekać, ale mam dla was coś innego, niemal równie smakowitego: oto zwieńczenie prześmiesznej trylogii fantasy o magu – nieudaczniku!
     W głowie Rosselina już od pewnego czasu kołacze jedna myśl: uciekać, zaszyć się gdzieś daleko od pałacowych intryg, od niebezpieczeństw dworskiego życia,  od wścibskiego wzroku magów, podejrzewających go o pomoc zbiegłemu szalonemu magowi Irapiowi… oraz od ciągle wiszącego nad nim widma ślubu… Tymczasem Filippon, który przywłaszczył sobie wyspę ver Didloga (którą ten ostatni de facto oddał Rosselinowi), ma podobne plany. Problem w tym, że smokowi został przydzielony przez magów „opiekun”, który miał go obserwować, a w razie czego, podjąć odpowiednie kroki… W końcu jednak, przy pomocy szalonego planu oraz dziwnemu zbiegowi okoliczności, udało się im (tzn. Rosselinowi, Filipponowi i Anabell, narzeczonej maga) uciec z pałacu. Jedynym bezpiecznym miejscem, jakie im przychodzi do głowy, jest wyspa należąca do smoka… która, jak się okazuje, jest opanowana przez piratów. Nie jest to jednak problem dla smoka, który przemycił ze sobą potężną broń…
     No cóż, nie jest to może intryga jak w „Pieśni Lodu i Ognia”, ale… bardzo przyjemnie się to czyta. Pełno tu gagów, żartów sytuacyjnych, ale też trochę poważniejszych tematów… oraz zakończenie, które pozwala samemu dopowiedzieć sobie resztę historii. Ja personalnie nie przesadzam za takim rozwiązaniem, ale tu nawet dobrze to wygląda :) W każdym razie, gorąco polecam tą książkę każdemu fanowi fantasy.

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 25 listopada 2012

„Wojna Balonowa” – Romuald Pawlak




Wojna Balonowa” – Romuald Pawlak            
Pogodnik trzeciej kategorii” – Tom 2

     Witajcie, witajcie! Po mojej tygodniowej nieobecności przybywam z nową recenzją! Oto „Wojna Balonowa”, druga część prześmiewczego cyklu fantasy o magu-nieudaczniku i jego smoku Romualda Pawlaka!
     Cóż by tu rzec… poziomem żartów, ta książka nie tylko nie odbiega od pierwszego tomu, ale i go przewyższa. Rzekłbym nawet, że wylatuje pod niebiosa – jak tytułowy balon. Mamy tu znów wiecznie pakującego się w kłopoty pogodnika trzeciej kategorii Rosselina, jego „skrzydlatą osterwaldzką jaszczurkę” o niewyparzonym pysku – Filippona, Zejfę d’Argilach, damę dworu cesarzowej… i jednocześnie panią wyżej wymienionych nierobów. Nie będę was „zanudzał” (taa :P) szczegółami fabuły, lecz mogę wam zdradzić kilka wątków, jak na przykład: problemy kolejnych zalotników Zejfy, psoty i złośliwostki cesarskiego karla Garzfula wymierzone w smoka (i to, jak Filippon mu za nie odpłacał), wątek ślubu Rosselina i Anabell (przed którą ten pierwszy nieodmiennie ucieka) i… sprawa smoczyc, które nieodmiennie zaprzątają myśli Filippona. Oraz mag, który ponoć widział smoki…
     Zapowiada się wspaniale czyż nie? No, a jest jeszcze lepiej! Ta książka jest po prostu przepełniona gagami i komicznymi sytuacjami (jak na przykład próba zdobycia zamku przy użyciu dywersji smoczej… i balonów). Same postacie nie są lepsze – na przykład Brunhild ver Didlog. Kto to, pytacie? Cóż, przeczytajcie, to się dowiecie!

Ktoś Ktosiowski

PS: W najbliższych dniach możecie się spodziewać obszernej recenzji, na którą zbierałem się od dłuższego czasu... Taak, wy już wiecie, że nadchodzi zima, prawda?

niedziela, 11 listopada 2012

„Czarem i Smokiem” – Romuald Pawlak




Czarem i Smokiem” – Romuald Pawlak
Pogodnik trzeciej kategorii” – tom 1

     Witajcie, witajcie! Cóż, za recenzję 3 tomu „Pieśni Lodu i Ognia” powoli się zbieram, ale jak na razie… Mam ochotę na coś lżejszego. I oto znalazłem. Przed państwem dobre, polskie fantasy… w bardzo lekkim, niemalże Pratchettowskim sosie J
     Akcja książki toczy się na terenach zajmującego prawie całkowicie „jedyny” kontynent świata imperium, którym z miasta Fert rządzi cesarzowa Joanna f’Imperte. Wspomniane miasto to gigantyczna metropolia, podzielona na Miasto Wyższe i Niższe. Jak łatwo się domyśleć, do wyższego ma wstęp arystokracja, do niższego plebs.
     Głównym bohaterem „Czarem i Smokiem” jest mag Rosselin, pogodnik trzeciej (najniższej) kategorii, który w Akademii nauczył się bardzo wielu rzeczy… „praktycznych” (jak perfekcyjna gra w oszukiwane rupikolo, czy włamywanie się do zamkniętych piwniczek z winem”), za to bardzo mało magii. Dość powiedzieć, że na trzeci stopień zdał wyłącznie z powodu zniecierpliwienia egzaminatorów i chęci pozbycia się kompletnego beztalencia, jakim był Rosselin, z tak dostojnej uczelni (jak dla mnie – troszkę jak Ricewind :D). W każdym razie, pierwsza praca maga okazała się fiaskiem – malarz Astrogoniusz przed wylaniem go, zapowiedział, że jeśli jeszcze zobaczy Rosselina w okolicach miasta, zabije go i przerobi na farby… Zrozpaczony mag-nieudacznik, który nie dostał nawet wypłaty, upija się do nieprzytomności w portowej spelunce, by następnie obudzić się już jako członek załogi „Aquary”, jako bardzo rzadki „morski mag”. Niestety, Rosselin nie należy do tej wyjątkowej grupy i, jak każdy mag, od słonej wody traci wszelkie moce (co w jego przypadku raczej niewiele zmienia). I tak zaczynają się jego przygody, przy których nawet heroiczna wyprawa w celu zniszczenia pierścienia, prowadzona przez niejakiego Gandalfa, zdaje się miłym spacerkiem :P A i postacie spotykane przez maga-nieudacznika są dość… niezwykłe, np.  pokraczny karzeł Garzful – pupilek cesarzowej; mąż Joanny f’Imperte, któremu ta nadała Góry Osterwaldu, gdzie mógł oddawać się swoim hobby… i nie przszkadzał jej w rządzeniu; w końcu tytułowy smok imieniem Filippon – chytra gadzina, obdarzona niesłabnącym apetytem… na alkohole i robaki.
     Jeśli lubicie fantasy - ta ksiązka jest dla was. Jeśli lubicie humor, ta ksiązka jest dla was. Jeśli zaś lubicie humorystyczne fantasy - po prostu musicie przeczytać "Pogodnika trzeciej kategorii". Gorąco polecam!

Ktoś Ktosiowski

PS: No, nagadałem się, nagadałem. I w ten sposób zmarnowałem czas, który mogłem przecież poświęcić na czytanie 2 tomu serii – „Wojny Balonowej”. No, ale już pędzę nadrabiać straty!¡Hasta luego!

wtorek, 3 lipca 2012

"Trzy Wiedźmy" - Terry Pratchett





"Trzy Wiedźmy" - Terry Pratchett


     W odległym państwie Lancre następuje przewrót. Stary, dobrotliwy król Verence zostaje obalony przez złego księcia Felmeta. Jednak w zamieszaniu sługa prawowitego władcy ucieka z małym dzieckiem, następcą tronu. Nim go łapią żołnierze Felmeta, oddaje dziecko trzem czarownicom: babci Esme Weatherwax, niani Gythcie (?) Ogg i Magrat Garlic. Wiedźmy oddają chłopca na wychowanie wędrownej trupie teatralnej, dając mu też trzy dary: doskonałą pamięć, możliwość bycia tym, kim sam chce i... zapomniałem. W każdym razie czarownice mają nadzieję, że syn króla Verence'a, nazwany Tom John, wróci pewnego dnia by przejąć tron ojca. Niestety, los ma co do niego inne plany...
     W tej książce Terry Pratchett połączył swój humor z dziełami Szekspira, m. in. Makbetem. Co z tego wyszlo? Cóż... przeczytajcie sami!


Ktoś Ktosiowski

PS: Tylko uważajcie - potężny demon WxrtHltl-jwlpklz czyha!

niedziela, 1 lipca 2012

"Eryk" - Terry Pratchett



"Eryk" - Terry Pratchett

     Czego od demonów chcą demonolodzy? Wiadomo: władzy nad światem, najpiękniejszej kobiety i bogactwa.
     Eryk nie jest wyjątkiem, spośród tłumu rożnej maści wywoływaczy istot wyróżniają go tylko dwie rzeczy: to, że ma czternaście, oraz to, że zamiast demona na skutek nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności przyzwał maga-nieudacznika Rincewinda. A jeszcze dziwniejszym zbiegiem okoliczności jest to, że Rincewind pstrykając tylko palcami spełnia życzenia Eryka. I w ten sposób przenosi ich (wraz z papugą o ograniczonym jakmutam (są w tym jakimtam, słowa!)) m. in. do dżungli gdzieś po drugiej stronie Dysku, do ogarniętej wojną krainy i do pustki przed stworzeniem świata. Na koniec trafiają do piekła, w którym... cóż, nie wszystko jest takie jak powinno być...
     "Eryk" to świetna książka, pełna przewrotnego, pratchettowskiego jakmutam (wiecie, ludzie się z tego śmieją). Naprawdę gorąco polecam.

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 24 czerwca 2012

"Wiedźma: Opiekunka. Tom 2" - Olga Gromyko





"Wiedźma: Opiekunka. Tom 2" - Olga Gromyko


     Wolha Redna, jak dowiedzieliśmy się w pierwszej części, jedzie do Arlissy, innej doliny wampirów, by ostrzec jej władczynię przed łożniakami - owymi podszywającymi się pod wampiry istotami. Niestety, nie ma pojęcia, jak się tam dostać. Jednak w pewnym mieście znajduje coś, co umożliwia jej oraz najemniczce Orsanie przedostanie się do Arlissy. A właściwie kogoś. Rolar, jeden ze strażników w ludzkim mieście Witiag, to tak naprawdę arlisski wampir w przebraniu. Stwierdziwszy, że Wolha jest jakąś "opiekunką", gdyż nosi tak zwany "rear" Arr'aktura, oferuje swą pomoc w dostaniu się do swojej doliny. I tak kontynuują wędrówkę, choć teraz już w trójkę... Co nie do końca podoba się ani Orsanie, ani Rolarowi - oboje myślą, że drugie nie jest tym, za kogo się podaje. Dodatkowo wampir "żartuje sobie" z najemniczki... Dając na przykład propozycję bezbolesnego ukąszenia bądź pyta, czy dziewczyna pozwoli mu skosztować swojej krwi. O tym, że wampiry tego nigdy nie robią, Orsana nie ma pojęcia, z czego wynika wiele... interesujących sytuacji.
     Tak jak w poprzedniej części, jest tu wiele zabawnych gagów, a Wolha staje się jeszcze w.redniejsza. Naprawdę warto przeczytać tą książkę... I zacząć już sobie ostrzyć zęby na kolejną część, "Wiedźmę Naczelną". Polecam gorącą!


Ktoś Ktosiowski

wtorek, 19 czerwca 2012

"Wiedźma: Opiekunka. Tom 1" - Olga Gromyko



"Wiedźma: Opiekunka. Tom 1" - Olga Gromyko

     Czy lubicie pannę W. Redną? Jeśli tak, to mam dla was wspaniałą wiadomość: oto przed wami kolejna książka o jej przygodach!
     Powieść zaczyna się od egzaminu Wolhy, na którym wykazuje się ZDUMIEWAJĄCĄ i niesamowitą mocą zaklęć - udaje jej się bowiem zaczarować NAJWIĘKSZEGO arcymaga na świecie - jej Mistrza, Ksandra Dejanira Perłowa. Zdaje egzamin na 5, po czym zostaje odesłana na dwór królewski, co popsuło jej plany - chciała bowiem być głównym magiem konsultantem w Dogewie. Zbuntowana, robi na dworze króla przedstawienie ze sobą jako paskudną wiedźmą w roli głównej. Wstrząśnięty król daje jej zapłatę, kwit, że służyła na dworze i czym prędzej odsyła. Tymczasem Wolha wyrusza do Dogewy, a następnie  za Lenem i posłami innej doliny do Arlissy, kolejnego "królestwa" wampirów. Musi jednak stawić czoła dziwnym stworom podszywającym się pod wampiry, ktore po śmierci zmieniały się w plamy zgniłej mazi...
     "Wiedźma: Opiekunka. Tom 1" jest równie przezabawny jak poprzednie. Nie brakuje tu sytuacji komicznych, jak na przykład wielki zając zsyłający uroki na podróżnych, którzy mu nie złożą ofiary z jajek. Mówię wam: ta książka jest naprawdę warta przeczytania.

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 17 czerwca 2012

"Zawód: Wiedźma. Tom 2" - Olga Gromyko



"Zawód: Wiedźma. Tom 2" - Olga Gromyko

     Oto kontynuacja przygód Wolhy Rednej. Tym razem wielkie Święto Plonów, uwieńczone turniejem łuczniczym, zostaje przerwane kradzieżą nagrody przez młodego wałdaka. I najdziwniejsze jest to, że Władca wampirów, Arr'aktur tor Ordwist Szeonell z klanu Wistwolfów (dla przyjaciół Len), biorący udzial w turnieju, rzuca się w pogoń za złodziejem. Chcąc, nie chcąc, Wolha, jako jego "opiekunka" na czas pobytu poza Dogewą, musi iść z nim. Dodatkowo wampir najmuje do pomocy trollowego najemnika imieniem Walisij (dla przyjaciół Wal). Droga prowadzi ich przez wsie, w których szukano wampirów do zabicia (Lena, jedynego wampira w ich grupie, potraktowano tam najlepiej, wychodząc z założenia, że jasnowłosy, smagły młodzian o czarującym uśmiechu nie może mieć nic wspólnego z krwiopijcami), bagna pełne żywych trupów, aż do wałdaczego miasta, gdzie czekał na nich złodziejaszek... a raczej jego szef, mający nadzieję na łup w postaci wampira...
     Ogólnie rzecz: biorąc książka jest wyborna, z naprawdę dobrym humorem i aromatem przygody. Polecam serwować w każdym miejscu i o każdej porze - wszak śmiech to zdrowie, a tego podczas czytanie tej książki jest aż za dużo!

Ktoś Ktosiowski

wtorek, 12 czerwca 2012

"Niewidoczni akademicy" - Terry Pratchett



"Niewidoczni Akademicy" - Terry Pratchett

     Magowie z Niewidocznego Uniwersytetu są przyzwyczajeni do życia w luksusach... Przy czym, dla nich luksusy to na przykład kilkadziesiąt rodzajów sera na podwieczorek i tyle zapiekanek, ile zdołają zjeść. Problem w  tym, że na to wszystko idą spore pieniądze. Dotąd magowie żyli dostatnio dzięki spadkowi maga imieniem Bigger, w którym napisane było, że Uniwersytet będzie otrzymywał pieniądze, jeśli magowie będą wystawiali własną drużynę w "rozrywce chłopców ubogich" (czytaj: "piłce nożnej"). Jeśli w ciągu paru miesięcy nie zagrają, spadkobiercy Biggera odbiorą im dopływ pieniędzy, co znacznie uszczupli budżet Uniwersytetu. Magowie postanawiają działać. Mogą przegrać, ale to byłoby wbrew honorowi Uniwersytetu. Tylko jak wygrać mecz, mając drużynę złożoną z ludzi, którzy muszą siedzieć na dwóch krzesłach na raz, by ich utrzymały? O tym opowie wam nasz ulubiony pisarz - Terry Pratchett!
     A jako że już trwa Euro, to szczególnie polecam wam przeczytać to dzieło. Dowiedzcie się czegoś więcej o "rozrywce chłopców ubogich"... nawet, jeśli są to informacje całkowicie fikcyjne.

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 10 czerwca 2012

"Ogry" - Stephan Russbült



"Ogry" - Stephan Russbült

     Ogry to wielkie, silne i głupie stwory. Ale... czy na pewno? Poznajcie Mogdę - jedynego w swoim rodzaju ogra, który został dotknięty inteligencją!
     Książka Stephana Russbülta opowiada nam historię ogra, który skutkiem nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności doświadcza inteligencji. Z wielkiej, tępej bestii staje się nagle wyrafinowanym intelektualistą, potrafiącym czytać zarówno normalne pismo ludzi (czyli "budujących chaty"), jak i starożytne magiczne runy. I akurat w tym momencie Mistrzowie z rasy Teudraed wzywają wszystkie stwory Tabala - orków, ogry, trolle i gobliny - na ostateczną wojnę z "budującymi chaty". Jednak okazuje się, że Mistrzowie mają własny cel, niezgodny z wolą Tabala...
     I teraz przez ok. 450 stron Mogda, wraz z ludzką dziewczynką Cindiel oraz oddzialem ogrów bojowych pod wodzą Ratora próbują ujawnić intrygę Teudraed. Ścigani gniewem Mistrzów uciekają na południe, do siedziby ogrów arkanicznych - mitycznych ogrzych czarodziejów. Kłopot w tym, że w ich drużynie jest zdrajca...
     Naprawdę polecam wam tą książkę. Znajdziecie tu ogromne pokłady dobrej przygody, omotanej siecią intryg i polanej naprawdę dobrym humorem. Bon apetit!

Ktoś Ktosiowski

wtorek, 29 maja 2012

"Zawód: Wiedźma. Tom 1" - Olga Gromyko





"Zawód: Wiedźma. Tom 1" - Olga Gromyko

     Wolha Redna, uczennica wydziału Magii Praktycznej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa (i jednocześnie jedyna dziewczyna na wydziale) w Starminie, zostaje wysłana przez swego mistrza do zbadania sprawy tajemniczych morderstw, z którą nie dali rady potężni, doświadczeni magowie.Wyrusza więc zaraz na miejsce zbrodni - to znaczy do Dogewy, krainy wampirów, (które, jak wiadomo, są żądnymi krwi, bladymi, czerwonookimi i łysymi bestiami o powykręcanych, szponiastych łapach, wielkich skrzydłach i trujących kłach) gdzie musi zrobić dwie rzeczy: złapać mordercę... oraz napisać pracę zaliczeniową na temat nieopracowywany od ponad stu lat: "Układ socjalny, życie codzienne i stosunki w wampirzej społeczności". Żeby jednak to zrobić, musi całkowicie zweryfikować swoje poglądy na temat rzeczonych krwiopijców, którzy krwi wcale nie piją, są smagli i ciemnowłosi, zaś skrzydła zwijają w wałki na plecach.
     Przygody panny W. Rednej są wyjątkowo zajmujące. Olga Gromyko stworzyła intrygujący świat, pełen fantastycznych istot i bestii. Swoje dzieło naprawdę obficie polała humorystycznym sosem, idealnie komponującym się z resztą książki. Całość jest wspaniałą powieścią fantasy, z humorem na miarę Pratchetta i doskonale wyczuwalnymi słowiańskimi korzeniami. Jak to mówią żabojady: bon apetit!


Ktoś Ktosiowski

sobota, 19 maja 2012

"Niuch" - Terry Pratchett



"Niuch" - Terry Pratchett

     Tadam! Mam zaszczyt zaprezentować Wam kolejną powieść z serii "Świat Dysku" Terry'ego Pratchetta. Jak zawsze przezabawna, może spowodować trwały opad szczęki, bóle brzucha a nawet śmierć ze śmiechu. Ale do rzeczy...
     Wszystko zaczyna się niewinnie: lord Vetinari wysyła komendanta Vimesa wraz z żoną i synkiem na wakacje do ich włości, które Sam znał tylko ze słyszenia. Okolice dworu są spokojne i senne, lecz wiadomym faktem jest, że "gdzie są policjanci, tam też są przestępstwa"! (A może odwrotnie?) W każdym razie sir Samuel w trakcie odpoczynku odkrywa zwłoki goblina. Mimo, że te stworzenia są uznawane za szkodniki bądź zwierzęta, Vimes bez zastanowienia rusza w pościg za złoczyńcą, po drodze odkrywając coraz to nowe ślady zbrodni...
     Pratchett znów zadziwił nas swoją pomysłowością oraz niewyczerpanym humorem. Dzięki niemu możemy potem spojrzeć na nasz świat, by odkryć, że nasza rzeczywistość jest niepokojąco podobna do naszej. Pozostaje nam tylko zapytać się nas samych, czy to dobrze...

Ktoś Ktosiowski

PS: Spraw jedli ości!

niedziela, 11 marca 2012

"Tajny wywiad cara Grocha" - Andriej Bielanin




"Tajny wywiad cara Grocha" - Andriej Bielanin

     W tym momencie pewnie zapytacie: „Dlaczego nie recenzujesz kolejnej książki Adriana Tchaikovsky’ego?” Odpowiedź jest prosta: otóż siódma część „Cieni Pojętnych”, „Heirs of the Blade” („Spadkobiercy Ostrza”?) zostanie wydana w Polsce za jakieś… pół roku lub później. :(
     No, ale jak trzeba, to zaczekamy. A że z powodu braku nowej części „Cieni” miałem czas na przeczytanie czegoś innego, to chętnie się z wami podzielę wrażeniami.
     „Tajny wywiad…” opowiada o sowieckim podporuczniku Iwaszowie… zrządzeniem losu przeniesionym jakieś kilkaset lat wstecz, do Rosji pod rządami cara Grocha. Tam formuje jednostkę milicji, liczącą, łącznie z nim, aż DWIE osoby(!) i postanawia zaprowadzić porządek w Łukoszkinie. Próbując rozwiązać zagadkę zaginionego pierścienia cara, milicjant wpada na trop wielkiej intrygi, uknutej przez nieprzyjaciół władcy…
     Książkę Bielanina czyta się bardzo szybko. Jest to lekka lektura, zabawna i wciągająca. Nie mogę powiedzieć o fabule tej powieści „wybitna”, ale i tak ją gorąco polecam.

Ktoś Ktosiowski

piątek, 3 lutego 2012

"Kosiarz" - Terry Pratchett





„Kosiarz” – Terry Pratchett

     Kolejna wspaniała książka słynnego autora. Jest to tom 11 o Świecie Dysku, więc już nie najnowszy, ale wciąż powalający dowcipami. Najbardziej zapracowana antropomorficzna personifikacja (czy jakoś tak) – śmierć, a właściwie Śmierć – odkrywa, że niedługo także i on umrze… Wyjeżdża więc na ostatnie i jednocześnie jedyne wakacje.

     Tymczasem w Ankh-Morpork, mag Windle Poons umiera. I zamiast urodzić się ponownie, tym razem jako kobieta, wraca do swojego ciała. Musi szybko odkryć powód, dlaczego nie umarł, ponieważ przedmioty wokół także zaczynają ożywać… podobnie jak przekleństwa... Na skutek tego ostatniego, „najcięższym” używalnym okrzykiem bojowym stało się „zacukrować łobuzów!”

     Powiem tak – na Terry’ego można liczyć – jak zwykle książka jest świetna. Serdecznie i z całego siebie polecam!
Ktoś Ktosiowski

środa, 1 lutego 2012

"Ruchome Obrazki" - Terry Pratchett





„Ruchome Obrazki” – Terry Pratchett

Prosto z afiszy:

„Porywayąca Xiążka Napysana przez Znanego Autora!
Emocyonuiąca Przygoda parodyująca Przemysł Fylmowy!
GWYAZDY  **Magowye z Niewydocznego Universytetu**,
**Gaspode, Cudowny Pyes** i **Gardło
Sobye Podrzynam Dibbler**!
Sensacya!!
Śwyęty Gaj!!!
Nyespodziewane zwroty Akcyji!!!!
Y TYSIĄC SŁONI!!!!!”

Nic dodać, nic ująć.
Ktoś Ktosiowski

niedziela, 22 stycznia 2012

Świat Finansjery - Terry Pratchett




„Świat Finansjery” – Terry Pratchett

     Maestro wśród fałszerzy i oszustów powraca! Tym razem w swej książce Pratchett wziął na cel banki i finanse. Nie obyło się też bez polityki. Jak wyszło – cóż, sami zobaczcie. Mamy tu (nie)znanego oszusta, który dostał w spadku po (dosłownie) raz spotkanej staruszce procent udziałów z mennicy i banku. No, i jej psa. Kłopot w tym, że pies dostał od pani… a, zresztą, co wam będę opowiadał! Grunt, że Terry pokazuje nam swój talent po raz kolejny.

     Pełno tu dość czarnego humoru, trochę żartów sytuacyjnych, a wszystko gęsto podlane typowo Pratchett'owskim sosem. Przykładem jest sytuacja, gdy bohater włamuje się do swojego (sic!) domu i zostaje wzięty za złodzieja…

     Krótko mówiąc – są to ponad trzy setki stron pełnych humoru, których nie przeczytać jest niemal grzechem.
Pamiętajcie tylko: nie trzeba być szalonym, aby to przeczytać, ale to pomaga!

PS: Uwaga na latające budynie!

Ktoś Ktosiowski

niedziela, 15 stycznia 2012

Piekło Pocztowe - Terry Pratchett




"Piekło Pocztowe" – Terry Pratchett

  To kolejna książka Terry’ego Pratchett’a z serii „Świat Dysku”. Jak zawsze pełna humoru i oryginalnych postaci. Tym razem Pratchett nabija się z poczty i szybkości dostarczania przesyłek. Wierzcie mi lub nie, ale wyszło świetnie. A że za „reanimację” poczty w mieście, gdzie królują inne metody przesyłania wiadomości  bierze się znany (pod fałszywymi nazwiskami) oszust, to robi się naprawdę ciekawie. :D
  Jak zwykle książka pełna jest gagów i żartów sytuacyjnych, więc nie nudzi się ani na pierwszej, ani na setnej, ani na ostatniej stronie. Dość powiedzieć, że książka zaczyna się od śmierci głównego bohatera. :) Szkoda tylko, że taka krótka – ledwie trochę ponad dwieście stron…
  Krótko mówiąc – naprawdę gorąco i z całego serca polecam! To, co powypisywał jeden z moich ulubionych autorów w swojej książce jest naprawdę warte przeczytania!

PS: Tylko nie pytajcie mnie o stada psów z pomarańczowymi brwiami!

Ktoś Ktosiowski