Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolski Jan Jakub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolski Jan Jakub. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

"Kulka z chleba" - Jan Jakub Kolski




"Kulka z chleba" – Jan Jakub Kolski

     Wiedziałam, że Jan Jakub Kolski nakręcił piękne filmy (między innymi: Jańcio Wodnik, Pograbek, Afonia i pszczoły, Grający z talerza, Jasminum). Filmy, które po wielu latach wciąż tkwią mi w pamięci i wciąż mi się podobają. Ale zupełnie nie wiedziałam, że napisał książkę (książki?). I to książkę, która tak samo jak jego filmy nie jest prosta, a dająca do myślenia i poruszająca.
     Przyznam szczerze, że po kilku pierwszych kartkach miałam ochotę ją odłożyć i już nigdy do niej nie wracać. Nie mogłam strawić kilku stron na raz, odkładałam ją i wracałam, i tak przez kilka dni. Aż, okazało się, że tak naprawdę nie mogę się oderwać od opowiadanej, pokręconej historii, która nie miała jednego rozwiązania, ale wiele niezrozumiałych poplątanych wątków i podtekstów. Gmatwała mi myśli.
     Właściwie nie umiem wprost opowiedzieć o czym jest „Kulka z chleba”…o pisarzu, który poprzez pisanie zdaje się odkrywać siebie? o Żydach i ich niekończącej się, odwiecznej strasznej tradycji bycia Żydami i ich historii krzywd? o Polakach, którzy w obliczu wojny byli tak samo różni jak wtedy gdy wojny już nie ma – czyli i dobrzy, i źli – a może po prostu nie pasujący do wojny? o miłości, która wymyka się nam i nie potrafimy przyznać się, że to taka na całe życie?
     Pisarz, Stanisław Muskat, przyciągany tęsknotą do miejsc swojego dzieciństwa powraca do rodzinnych Popielaw i tam zaczyna pisać książkę. Powieść rządzi się swoimi prawami, pisze się jakby wbrew autorowi, poza jego postrzeganiem, sama. Spotkania z Marquezem i okolicznymi mieszkańcami jeszcze bardziej komplikują zrozumienie fenomenu pisanej historii. Fabuła to rozliczanie przeszłości, która jest gdzieś obok, ale nieuchwytna, bo rzeczywista historia miesza się z postaciami fikcyjnymi, z ich nierealnymi losami…Działa magia rozliczeń z przeszłością, sprawiedliwości dziejowej...?
     Książka mnie wzdragała, wstrząsała, czasem otwierałam oczy z niedowierzaniem, czasem ze zdziwieniem…a na koniec się najnormalniej popłakałam.

P.S.
     Nie powiem z czystym sumieniem, że wszystko zrozumiałam. Wydawało mi się, że przeczytałam już do tej pory kilka książek i wiem mniej więcej czego mogę się spodziewać biorąc jakąś do ręki (ale byłam naiwna!). Okazało się, że takiej książki nie sposób się spodziewać.
P.S.
     Okładka: Mira Żelechower-Aleksiun.
aulik